2371191082_479ec69597_zUkraść można wszystko, nawet księżyc jak się okazuje, pomimo tysięcy par oczu obserwujących jego wędrówkę po nieboskłonie. Tak i rower, dwukołowy intergalaktyczny transporter, pomimo ciekawskich oczu sam nie uchroni się przed…. brudną ręką. Kiepsko zabezpieczony zostanie pozbawiony kluczowych części, lub cały zniknie i rozpłynie się niczym kamfora w zgiełku ulic, pozostawiając po sobie jedynie piękne wspomnienie. Jak ochronić swoje dwa kółka przed miejskim kolekcjonerem?

Miejskich złodziei należy podzielić na kilka grup. Oczywiście każdy kradnie, ale… z różnym skutkiem, bądź klasą. Łupem może stać się wszystko, nawet kiedy wydaje nam się, że rower został zabezpieczony tak, że nawet kataklizm nie zdoła go ruszyć spod barierki ogrodzenia, jednak okazuje się, że a to dzwonka nie ma, to komuś się chciało rozkręcić hamulce, klamki, akcesoria roweroweśrubki, o siodełkach i całych kierownicach nie wspominając. Oczywiście najczęściej obiektem kradzieży staje się cały rower, ale… jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. A miłośników części rowerowych nie brakuje- jeden pedał, drugi nie potrzebny, lub prawe ramie korby i lewy pedał (ale to chyba dla żartu, straszne świństwo). Siodła bez sztycy lub sanek- bo po co komu wewnętrzny stelaż. Kierownice w całości, wraz z całym oprzyrządowaniem- klamki, manetki, owijki, dzwonki, korki- obojętne. Koła. Szczególnie te na szybkozamykaczach. Rada dla posiadaczy takich kółek, niestety wozić należy więcej niż jedno zapięcie. Ile razy można zobaczyć bezpańskie koło zapięte na cztery spusty, bez roweru, albo rower nagi bez kół przypięty do słupa.

Bez względu na to, czy nasz wypad do sklepu zakończył się utratą dzwonka, kół czy całego pojazdy, wrażenie zawsze pozostaje takie samo. Nieprzyjemne. Jednak często sami jesteśmy sobie winni, w momencie, gdy:

  • przypinamy rower tylko jedną częścią, zazwyczaj kołem, bo jak większość z nas wie, wiele parkingów rowerowych została zaplanowana w sposób zupełnie nie przemyślany, a stojaki na rowery krótki i małe
  • nie zabezpieczamy poszczególnych elementów roweru, jeśli główne śruby to rower miejskisamozamykacze, bez względnie należy zapiąć koła, a także siodełko (choć w tym wypadku i tak radzimy wymienić samozamykacz na klasyczną śrubę i dodatkowo zabezpieczyć)
  • przypinamy rower do przedmiotów, które są nietrwałe- siatek ogrodzenia, które łatwiej przecież przeciąć niż zabezpieczenie roweru… logiczne, bramek, drewnianych płotków lub… stojących palików, słupków, a nie rzadko znaków drogowych pozbawionych znaków. Dla sprawnego złodzieja, podniesienie roweru nie stanowi żadnego problemu.
  • Nie przypinanie rowerów w miejscach takich jak strych, piwnica lub balkon. Otwarcie kłódki to jedyna przeszkoda, jaką napotka złodziej. A czemu balkon? Ktoś z was słyszał na łowieniu na wędkę? No właśnie. Jak to się mówi, sky is the limit, dlatego pomysłowość w dziedzinie okradania z biegiem czasu postępuje

Inwestycja w dobre akcesoria rowerowe to podstawa. Może niekoniecznie należy się akcesoria rowerowesugerować tym, że dobre zabezpieczenie stanowi 10% wartości roweru (nadal nie wiem kto to wymyślił). Wiadomym jest, że opancerzone linki nie stanowią zbyt wielkiego problemu, jeżeli złodziej poza gołymi rękami wyposaży się w przecinak. Dobry U-lock kosztuje około 80-100zł, a daje gwarancje bezpieczeństwa ze względu na grubość pętli, a także sam sposób zamykania, choć w obliczu źle zaprojektowanych miejsc postojowych dla rowerów, może się nie sprawdzić. Dobrym rozwiązaniem wydaje się klasyczny łańcuch, jednak raczej sugerujemy kupić gotowe zabezpieczenie łańcuchowe wraz z dobrą kłódką, niż kupować go na metry. Minusem tego zapięcia jest jego waga, która może osiągać nawet 4kg.